„W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” 1Tes 5,18

Chciałbym Wam trochę opowiedzieć o wdzięczności.

„Wdzięczność wyrasta w szlachetnym sercu. Trzeba się jej nauczyć.” Joseph Murphy – autor Potęgi Podświadomosci.

Część w Was zapewne słyszała o Timie Ferrisie – pisałem ostatnio o jego książce 4-godzinny tydzień pracy. Niedawno trafiłem na filmik, w którym Tim mówił jak rozpoczyna każdy dzień i jak wygląda jego standardowy poranek. Powiedział, że codziennie wstaje, medytuje, sprawdza kalendarz, ćwiczy i wypełnia „5-minute Journal”. Zaciekawił mnie tym i sprawdziłem, czymże jest ten 5 minutowy dziennik. Okazało się, że to nic innego jak malutki zeszyt, w którym odpowiada się codziennie na kilka pytań. Każdy dzień wygląda tak samo, pytania się powtarzają. Rano wypełniamy pierwszą połowę, a wieczorem po całym dniu drugą część. Pierwsze pytanie jest takie: Za co jestem wdzięczny (miejsce na 3 odpowiedzi). Drugie pytanie: Co wyjątkowego wydarzy się w dzisiejszym dniu (miejsce na 3 odpowiedzi) i ostatnie pytanie z pierwszej części to miejsce na afirmację. Dokończ zdanie: Jestem… Całość zajmuje mniej niż 5 minut, a naprawdę pomaga dostrzec otaczające nas dobro i zorganizować nasze życie. Mnie osobiście to ćwiczenie pomaga zrozumieć to, co już wiedziałem, ale o tym nie mówiłem: mam naprawdę wspaniałe życie!

Noc w Starbucksie

Kilka dni temu miałem zaplanowany lot o 6 rano z lotniska w Luton. Ode mnie z Bristolu nie było nocnych autobusów, a nie chciałem płacić za hotel, więc zdecydowałem, że pierwszy raz w życiu prześpię się na lotnisku. Już widziałem wiele razy ludzi, którzy w ten sposób czekają na poranny lot i wydawało mi się to proste. Wziąłem ze sobą książkę, kocyk i bułeczki na wypadek głodu. Naładowałem komórkę oraz zapasowy power bank. Miałem wszystko przygotowane. Przyjechałem na lotnisko ok. 1 w nocy. Na miejscu zdziwiło mnie to gdzie ludzie spali, tudzież koczowali. Ławki w McDonaldzie, krzesła w kawiarniach, podłoga i w zasadzie na każde miejsce do siedzenia było zajęte. Nigdzie nie widziałem ławek dostarczonych przez lotnisko. Może gdzieś są, ale samo lotnisko w Luton jest bardzo ubogo wyposażone i niewielkie. Dosłownie po kilku minutach zorientowałem się, że trzeba szybko działać. Miejsc do spania czy siedzenia jest znacznie mniej niż ludzi na lotnisku. Nie zastanawiając się długo, ruszyłem w poszukiwania mojej bezpiecznej strefy na sen. Znalazłem krzesło w rogu Starbucksa i szybko się tam rozgościłem. Nie było źle. Nastawienie miałem bardzo pozytywne. Włączyłem audiobooka Beaty Pawlikowskiej (W dżungli podświadomości), zamknąłem oczy, przykryłem się kocykiem i próbowałem się zdrzemnąć.
Po 3 godzinach kręcenia się na krześle i słuchania odgłosów wiertarek (na lotnisku całą dobę trwają prace budowlane) mój dobry humor zaczął zanikać. Zmęczony, w ciszy dziękowałem Bogu za mój wygodny materac, ciepłą kołdrę, wygodne poduszki i przytulny dom, do którego mogę zawsze wrócić. Uświadomiłem sobie, jak wygodne jest posiadanie łóżka! Nigdy o tym wcześniej nie myślałem. Bo przecież posiadanie łóżka jest takie normalne, zwyczajne. Zawsze miałem łóżko i nie wyobrażałem sobie, że może być inaczej. A może!

Obóz uchodźców w Luton.
Być może to ze zmęczenia, ale poczułem się w pewnym momencie jak uchodźca w obozie. Gdy nad ranem na lotnisko zaczęło napływać więcej ludzi, którzy nie wyglądali na zmęczonych. Wprost przeciwnie, wszyscy byli elegancko ubrani, świeżo ogoleni, po śniadanku i dobrej nocy we własnym, mięciutkim łóżeczku. Gdy przechodzili obok Starbucksa, w którym zamiast uśmiechniętych ludzi pijących one shot skinny late było pełno imigrantów śpiących na krzesłach, widziałem w ich oczach pewnego rodzaju obrzydzenie pomieszane ze współczuciem. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, jak to wygląda i co to przypomina.
Wokół mnie na krzesłach, stołach, ławkach i podłodze leżeli ludzie poprzykrywani kocami, zmęczeni, zrezygnowani. Nikt się nie uśmiechał, nikt nic nie mówił. Każdy czekał, aż nadejdzie dzień i będzie mógł uciec z tego dramatu. Uderzyło mnie to i pomyślałem, skoro tak wiele cierpienia sprawia czekanie w Starbucksie na lotnisku, to jak czują się uchodźcy, którzy muszą uciekać przed wojną, głodem, biedą i prześladowaniami. Oni nie mają samolotu za kilka godzin, który zawiezie ich na rajską wyspę. Oni nie mają pojęcia czy przeżyją kolejną dobę, czy ich ktoś brutalnie nie zgwałci, nie pobije albo zabije.

Doceń to co masz.
Nie chcę tu robić wywodu o wojnie ani prześladowaniach (możliwe, że napiszę o tym oddzielny post), ale chcę tylko Wam wszystkim powiedzieć, żebyście byli wdzięczni za to, co macie. Rozejrzyj się dookoła siebie i doceń proste rzeczy, które sprawiają, że żyje się nam wygodnie i przyjemnie. Takie rzeczy jak pralka, zmywarka, wanna, łóżko, jedzenie na telefon, komórka, Internet są bardzo nie doceniane, a jednocześnie bardzo ważne. Ja prawie codziennie jestem wdzięczny Bogu za wodę! Dziękuję za to, że jak jestem spragniony otwieram kran i mogę się napić czystej wody. Nie muszę iść do studni ani kilka kilometrów do wodopoju. Dziękuję też za ciepłą wodę oraz ogrzewanie w domu, dziękuje za wygodne krzesło i za dostęp do Internetu. Teraz dziękuję za to, że mogę codziennie porozmawiać z moją żoną, podczas gdy ona jest kilka tysięcy kilometrów ode mnie, samotnie podróżuje do Santiago de Compolseta w pieszej pielgrzymce. Mimo iż jej nie ma przy mnie mam z nią kontakt i widzimy się codziennie! Czyż to nie cudowne? Boże dziękuję Ci za Skype i Vibera! 🙂

Samolot, na który czekałem w Luton zabrał mnie do Splitu, a później docelowo wylądowałem w Medjugorie w Bośni i Hercegowinie gdzie od 1981 roku Maryja objawia się grupce widzących. Kupiłem sobie książkę z jej orędziami i zobaczcie co znalazłem gdy pisałem ten post: „Dziękujcie stale za to, co posiadacie, za każdy mały dar, który daje Wam Bóg, aby radosne błogosławieństwo od Boga spływało na Was” Orędzie z 25.08.1988. Wszyscy wielcy ludzie doceniają potęgę wdzięczności, nawet Maryja prosi, by doceniać to, co się posiada i dziękować Bogu za to. To naprawdę pomaga w osiągnięciu szczęścia i sprzyja realizacji marzeń, sukcesu i radości w życiu!

Jestem wdzięczny za…
W moim 5-minutowym dzienniku zamiast 3 jak sugeruje Tim, codziennie wpisuję 5 rzeczy, za które jestem wdzięczny, bo w ten sposób widzę więcej dobra wokoło mnie. Czasami dochodzi do 10 przy lepszym dniu 🙂

A za co Ty dzisiaj jesteś wdzięczny? Zadaj sobie to pytanie. Gdy nauczysz się doceniać rzeczy małe, wówczas z dużymi nie będziesz miał problemu. Pamiętaj o tym! Odpowiedzi możesz wpisać w komentarzu, możesz wypisać to na kartce, albo zacząć prowadzić dziennik. Ważne byś to zapisał lub powiedział na głos, tylko w ten sposób wyślesz komunikat do swojej podświadomości.

P.S. Jeśli chcecie bym napisał więcej o 5-minutowym dzienniku dajcie mi znać w komentarzach. Dam Wam pytania i wytłumaczę jak go używać.

Podziel się tym artykułem z innymi!